środa, 11 lipca 2012

Logiki brak kompletny, intrygujące okno i Fanaa w rozpaczy

Witajcie! Tutaj Fanaa z edycją. Znalazłam prawdziwą kopalnię rozpaczy grammar nazi i tym podobnych. Przyznam, że jest mi z tym źle. 
Dziś przebrniemy przez bardzo oryginalną opowieść o dziewczynie. I to wszystko. To znaczy, Wy przebrniecie, ja skapitulowałam gdzieś w połowie. A może nawet nie.

Z racji, że dzisiejsza analiza popełniona została na podstawie bloga, który bynajmniej opuszczony nie jest, będzie miała charakter bardziej dydaktyczny, niż udupiająco-terapeutyczny. 
Dziewczyny, jebnijmy poziomem! 
Jebnąć mogę, ale czy poziomem...

Ja bym preferowała siekierą... albo piłą...
Dobra, nie wierzę już w to, co napisałam.
  

Powietrze przepełniło się wonią jesiennego deszczu. Dziewczyna o długich czarnych włosach siedziała w ławce (…)
  [nawiedzona ławka…]
[Siedziała w ławce. No normalnie fascynujące.]

  
(…) przy oknie.
[Podejrzewam, że to będzie dramat szkolny. Innych ławek przy oknach nie widziałam.]  

Jej kryształowo niebieskie oczy wpatrzywał (…)
  [*dobywa słownika*…wpadać, wpaść, wpatrywać się, wpatrzony…przykro mi, aŁtoreczko, takie słowo jednak nie istnieje.] 
 [Jak to, nie można się wpatrzywać? :<]  
[Taaa, smutamy.]

  
(…) się w przestrzeń gdzieś za otwartyn [Tak. Zdecydowanie.] oknem.
-Is Still! [Co?]
Dziewczyna nie zareogwała.
 
 [Jeśli „zareogwała” nie ma nic wspólnego z czekoladą Areo, to przykro mi, aŁtoreczko, ale lecisz serią literówek jak sanitariuszka z „Bitwy Warszawskiej” z ckm-u po bolszewikach.]  
[Mnie Natasza nie jarała :|]  
[Nawet nie wiem kto to, ale jak patrzę na to opko nadal czuję się mądra.]

  
Po paru sekundach kilka znajomych z klasy zaczeło [Serio?] się na nią z zdziwieniem patrzeć.
-Isabel Still! Obecna?
 [Ach, to na nią tak wołają…]

-Jestem!
  […głodna i wpieprzyłam wszystkie spacje zza myślników...]
[Fanaa! To Główna Bohaterka! Spacje są po prostu jej niegodne!]


  
Odrzekła dziwacnie (…)
  [Na mój dusiu, dyć worce świarnego godania, ka tam dziwacnie!]
[To ten moment,w którym zaczynam nucić „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?”]

  
(…) orzywiona.
  [AŁtoreczko. Musimy porozmawiać. Pszczółki, motylki, słownik i te inne, kojarzysz?] [Tak, to zdecydowanie ten moment.]

-Jesteś, ale nie tutaj. Od paru dni tak juz wpatrujesz się w to okno.
  [Przez parę dni w ogóle nie wychodzi ze szkoły, a nauczycielkę martwi tylko to, że patrzy w okno. Co za ludzie.]
 [Ale to nikt jej od niego nie oderwał? Nawet sprzątaczki? One mają dar przekonywania…]  
[Pal licho sprzątaczki, co z potrzebami fizjologicznymi?]

 
Co się dzieje?
-Nic. Przepraszam.
-Dobrze.
Powiedziała szczupła nauczycielka (…)
  [A gruba jej przytaknęła.] 
 [Gdyby była gruba, powiedziałaby inaczej. :|]

  
(…) piskliwym głosem, poprawiając prostokątne okulary. Isabel mimo wszystko spojrzała ostatni raz przez otwarte okno po czym je zamkneła.
  [Od teraz mogła patrzeć przez zamknięte, ale to już nie było to samo.]
 [Oczywiście, że nie. Było niemyte, bo sprzątaczki nie mogły się do niego przedrzeć.]

-Co się dzieje Isi?
Zapytała ją dziewczyna o jasnych włosach siedzącaobok.
-Nic. Mma (…)
  [?]
[Tak, na pewno właśnie o to chodziło. Pewnie jest fanką.]
[Nie rozumiem.]

  
(…) takie dziwne wrażenie, że coś się święci! Tara.
  [Chwila…rozkminiam, co masa opakowania towaru ma do akcji…] 
[Święcone akcje sprzedają w opakowaniach.] 
 [Nie wiem czemu, ale jak na to patrzę zaczynam mieć łzy w oczach.]

  
iI to coś złego.
Tara była przyjaciółką Is od kiedy nauczyła się chodzić.
  [Przedtem Is zbyt szybko uciekała.] 
[Wcześniej przyjaźń była wykluczona, bo nie mogły razem chodzić na zakupy.]

 
-Mam nadzieje, że to tylko przeczucie.
Isabel uśmiechnełasię bezradnie tylko.
  [Takie ubóstwo w ekspresję musi być straszne bardzo.] 
[Fanaa, jak nieuprzejma być możesz tak bardzo?]

  
Wpatrywała sie teraz w tablicę. Chciała sie skupić, ale jakos nie mogła. 
  [Ja tez czesto jakos nie moge.]
[Szczególnie jak jest się uśmiechniętą bezradnie tylko.]  
[No wiecie co jak wy tak mozeczie takie powarzne sprawy wyśmiewać:((((]

  
Nie wiedzieć czemu narysowała w zeszycie coś na kształt obrazku. 
  [Z całym szacunkiem, aŁtoreczko, czy Ty miałaś już przypadki?] 
[Nie zadawaj takich trudnych pytań. :|]  
[A ja zaraz wezmę coś na kształt siekiery i rozwalę sobie monitor.]

  
Spojrzała na Tarę.
Ta w pełni skącentrowana(…) 
  [Nawet w poradni językowej PWN nie uwzględnili tego błędu.] 
[Należy niezwłocznie im to wytknąć.]

  
(…)robiła notatki w zeszycie. Is spojrzała jej przez ramię. Piękne pismo przyjaciółki szybko zosało przez nią przeczyane,(…)
  [Zdarzyło się Wam może przeczyać czyjeś pismo? Słyszałam o ludziach, którzy przeczytali Pismo, ale wydaje mi się, że to nie o to chodzi.]
 [Coś czuję, że to zbyt głębokie, byśmy mogły to pojąć.] 
 [My biedne, nie mogące pojąć geniuszu aŁtorki istoty...]

  
(…) ale i ak (…) 
  [W „Akademii Pana Kleksa” przeczytałam kiedyś „AGA AK”. To mi zawsze pachniało na plagiatem.] 
 [Pieprzysz, jej chodzi o Armię Krajową. Tylko jest komuchem i pisze małymi literami, bez szacunku dla czegokolwiek.] 
[A może mowa o znanym i lubianym automacie Kałasznikowa, zwanym potocznie Kałasznikowem?]

  
(…) nie mogła tego zrozumieć.  
[Ja też nie.]  
[Ja nawet nie próbuję.]

Wytrzymała tak ccałą godzinę lekcyjną i w końcu rozległ się dzwonek.
Sala szybko upostoszała (…)
  [AŁtoreczko, w neologizmach prześcignęłaś właśnie Białoszewskiego.] 
[Żeby ona wiedziała, kto to jest…]

  
i dwie przyjaciółki wyszły na korytarz. 
 [Och, już nie spogląda przez okno? Cóż za odmiana.] 

 O razu ogarną ją gwar ludzi. 
 [Gwar ludzi? :| Gwar głosów bym zrozumiała…]
[Gwar głosów ogarnia. Ją gwar ludzi ogarną.]
 
Zeszły piętro niżej i wyszły na dwór. Usiadły pod ulubionym drzewem na małym wzniesieniu. Opadające, kolorowe, jesienne liście wyglądały ślicznie.
  [I to by było na tyle, jeśli chodzi o poetyckie opisy krajobrazu.] 
[ALE ONE WYGLĄDAŁY ŚLICZNIE.] 
[Nie wiem, co wy macie do liści. Są jak na razie najfajniejszą rzeczą w tym opku.]
  

]
-Hej co się dzieje?!?-zapytała z troską w głosie Tara-kizia!
  [Tara ewoluowała w kizię?!]
 [Zaraz będzie kicią. A potem zatańczy przy rurze w rytm pieśni.] 
 [Pieśni pochwalnej na cześć Latającego Potwora Spaghetti!]
  

Jej dłonie szczypneły leciutko skurę (…)
  [*płacze cicho*] 
[Dasz radę! Jeszcze trochę!] 
[Przeczytałam „Sakurę” i już się przestraszyłam, że to jakiś fanfik...]

  
(…) pod żebrami Is. Poczuła jakby przeszedł po nich prąd.
  [PRĄD? Ktoś mnie wołał?]
[Nie.]

 
-Nic.-odpowiedziała-Niemam humoru.
 
[Pisownia Niemam wizualnie przypomina Niemena. Ciekawe, czy są spokrewnieni.]
 [Też już nie mam humoru. Dziękuję.]
[Ona niema. To co innego.]
 
-Przyznaj się.
Tara nie dawała za wygraną.
-Do czego?
  
[- NIEWAŻNE, PRZYZNAJ SIĘ!]

-Że myslisz o nim.-Dodała Tara z uśmiechem widząc zakłopotaną przyjaciółkę.-No.
-Ja, ale o im?!?
Tara skineła głową na ciemnego, wysokiego blądyna
UWAGA!
[Ocenzurowano] 
I  nie mam zamiaru tego kończyć. 
Z poważaniem,
  
FANAA
  
[No przestań, ‘blądyni’ są zajebiści. Szczególnie wysocy-ciemni.]
[Oszalałam, już mnie nie zagniecie, lalalala..]

  
. Ubranego w niebieską, rozpinaną bluzę i dżinsy. Wygodne adidasy, nawet nie żucały się w oczy. 
 [„Żucające się” cokolwiek, brzmi groźnie. Szczególnie adidasy. Wygodne. Szczególnie, jeśli wiadomo, że są wygodne, nie mając ich na nogach.] 
 [Ale czemu się nie „żucały”? Adidasy-ninja?]

-Nie nie, nie. Skończyłam z tym!!! 
 [Widać jej szacunek do kolesia, skoro mianuje go jako „to”.] 
[Jego adidasy ją pewnie zaatakowały. Shurikenem.]

Tara tylko sie uśmiechneła.  
[Była w zmowie z adidasami.]

Wzrok Is był wbity w śmiejącego się chłopaka. 
[Nie, on wcale nie śmieje się z ciebie. Skąąąąd.] 
 [Planuje tylko jak przejąć władze nad światem za pomocą swoich butów :3]

W końcu spuściła głowę, a na jej twarzy zaczą malować się smutek. 
 [Kolorem wielu nieb. Nie, nie wytłumaczę. To zbyt długa historia.]  

Tara spojrzała na nią z wyżutem. 
 [Nie wiem jak główną heroinę tworu, ale mnie osobiście to przeraziło.]

-Przepraszam.
Szepneła jej do ucha.
-Za co? Powiedziałam... dałam za wygraną.
Powiedziała z powagą w głosie. Podniosła głowę ku wychodzącemu słońcu i przymkneła oczy. 
Mimmo wszystko serce jej się  krajało na samą myśl o jaiejkolwiek dziewczynie w jego ramionach.
Próbowała jednak nie dać po sobie poznać jak bardzo mimo wszystko cierpi.  
[Och, będę płakać, będę płakać, będę płakać… Tost mi się przypalił!] 
 [To wszystko przez te adidasy, jestem pewna!]

-Zmieńmy temat co?
-Hmm...
Odrzekła Tara, która odpłyneła gdzieś myslami.  
[Masz jeszcze wiosło i spierdalaj.]

-Przeczytałaś już tą książkę na polski?
-Jeszcze nie.-Odpowiedziała jej siadając po turecku na zielonej trawie.-Ale już zmierzam do końca.  
[No proszę cię, mnie nie okłamiesz.]
[Z wrażenia zmartwychwstałam. Bo wygląda na to, że trafiliśmy na zamieszkałe w Polsce, nietypowe skupisko nastoletniej mniejszości narodowej z dewiacjami i zagranicznymi imionami o oryginalnym zapisie. Chyba, że w Opkolandii także mają polskie lektury.]

Nagle rozległ się piskliwy dźwię dzwonka.  
[„Dzwię” dzwonka mnie inspiruje. Chyba napiszę o nim wiersz. Będzie to wiesz biały;
  
O dźwię! 
Tyś moim natchnieniem,
Tyś moim życiem,
Tyś mą inspiracją,
Dlatego jednak zjem tego tosta.]
[*bije brawo*]

-Juz ta szybko? 
 [Tak, wiem, mogłam napisać piękną, długą balladę o „dźwię”.]

Pisneła Is.
-Wstawaj idziemy.
Poganiała ja Tara. 
[Ja Tara? Znaczy, ona Tara? Czy Ona Tara? To przydomek? Zaczyna mi odwalać, niech ktoś mnie walnie.] 
[Wiedziałam, że będzie Wam mnie brakować. *wali w potylicę*]
 
Wstały i oby dwie zaczeły (...) 
 [ale nie skończyły] 
(...) sie kierować z mozołem ku wejścia do szkoły.
Lekcje mijały wolno. Nauczyciele kilka razy odpytywali Isabel. 
 [Urzekła mnie ta historia.]
[NIEEEE(...)EEEEEEE!!!]

-AAA!!! Wkońcu koniec! 
[Piękny pleonazm.]

-No.
Isa i Tara wyszły z szkoły. Słońce świeciło a, na niebie pojawiły się tylko małe obłoczki. Jesienna pogoda nie wydawała się  być jesienna.  
[Pogoda też była ninja!] 

 Szły razem bo dopiero w połowie drogi musiały sie rozdzielić. 
 [Gdyby musiały rozdzielić się w innym momencie, szły by osobno.]  

Kiedy skręciły ich oczą (...)
 [Fascynujące, ja nie mam takiego narządu.] 
 [Ty masz mózg.]

  (...) ukazał się chłopak którego widziały w szkole. Is przystaneła
[Głupia, jeśli skręcasz gdzieś i napotykasz faceta – to pedofil. Zaraz wyciągnie cukierki, a jutro obudzisz się naga, zbrukana i bez nerki.]  
[I bez oczą pewnie też.]
[Koniec. I nici z dydaktyzmu.]

[...] Fanaa. Gdzieś w otchłaniach zużytych neuronów znalazłam siły, aby się podpisać. 
 […] Ivo – nie wiem o co ci chodzi Fanaa, aŁtoreczka jak aŁtoreczka. Poziom: wtf is goin’ on
[...] Sphinix. Zostanę drzewkiem! Dokładniej sosenką. Lalalallala. 



\

12 komentarze:

Anonimowy pisze...

Przeczytałam.
Wyrżnęłam w biurko 10 razy (liczyłam!), zamordowałam misia i tuliłam się uspokajająco do szkicu Castiela.
To opowiadanie nadaje się do otrzymania Statuetki Najbardziej Intrygującego "Opeczka Nastolatek" Ever 2012 (ja rozdaję nagrody).
Czuję się ogłupiona. I w ogóle.
Straciłam oczą od nadmiernego paczenia.
Brawo analizotorki :D

Prus pisze...

Ha ha ha.
A jak na zakręcie spotykają pana Doktora? Wtedy się obudzą nagie zbrukane i bez bliźniąt! D:

Fanaa pisze...

Dziękuję, SanteMei! Miło nam, że nasze analizy powodują tak... żywe reakcje. A Opeczka bywają jeszcze lepsze, o tak... ekhem.
Oczą me coraz to gorszą się.

Prusaku... kupię Ci mulinę. Będziesz pleść bransoletki. Ja Ci pomogę. Nie będziesz o Nim myśleć.


NIIIIX... TY I TEN TWÓJ SZABLON, KTÓRY MNIE NIE OGARNIA (w żadnym wypadku odwrotnie) I NIE WIE, JAK ZAMIESZCZAĆ ODPOWIEDZI DO KOMENTARZY, DOPADNĘ WAS!!!

To tyle, pozdrawiam! :D

Sphinix pisze...

To nie ja, to Ivo :3

Fanaa pisze...

Obie jesteście u pani.

Sphinix pisze...

Fanaa, no weź, no...

Fanaa pisze...

CHYBA TY.

Sphinix pisze...

Dasz się przekupić kanapką?

Fanaa pisze...

Nie!



A z czym?

Sphinix pisze...

Do wyboru, do koloru, mam pełny arsenał.

Nichiyou pisze...

xDDDDDD
Tekst o poradni językowej i dywagacje o skrócie ak powalają.
No i te siedzenie W ławce - normalnie jak bieganie PRZEZ dachy...

Fanuuś, normalnie zacznę do was częściej zaglądać.

Fanaa pisze...

Nichi, przypomniałaś mi o Dante, muszę stanąć twarzą do ściany.

Dziękuję za wizytę i zajebisty komentarz *mentalnie dusi po raz drugi*
Dużo miuości i innych dewiacji ślę Ci!

Prześlij komentarz

 
;