czwartek, 7 lipca 2011 3 komentarze

"I didn't know I was pregnant." i Książę Bez Aparatu


Cukierkowo - kolorowe my [Fanaa, Ivorena, Sphinix] mamy zaszczyt zaprezentować pierwszą wspólną analizę. Opowiadanie analizowane zawiera elementy groteski, humoru oraz baśni i pochodzi z bloga, którego adres przynosi hańbę naszemu własnemu.
Oto i adres analizowanej notki:
 Już widoczny w adresie tytuł notki zaskakuje oryginalnością, nieprawdaż?
To jedziemy:




***
Spojrzałam na niego i tylko jedna myśl mi się nasuwała: "O, Boże ale ciacho!
 [Z głodu zjadłam przecinek?]
[Ja bym wolała zjeść ciacho. O ile nie jest z kotka.]
[Od dzisiaj mam uraz psychiczny do ciasteczek.]
 

Żywy bóg piękna i mądrości zarazem!"
[Aż szkoda jeść.]
[A martwego boga byś zjadła? <wow>]
[Ej! To ja tu jestem Bogiem! Jakieś ciastko mi fuchę rąbnęło. Uraz się pogłębia -.-]
 
Potem zaraz moje rozmyślenia nad księciem z bajki przerwał mi głos jakiegoś niższego chłopaka też blondyna tyle, ze z aparatem na zębach.
[W sumie, to wszyscy blondyni wyglądają tak samo. Kolejny przecinek unicestwiony, z głodu zapewne.]
[Co to są 'rozmyślenia'? Rozmyślania to kojarzę, ale tego to już nie. Niedokształcona jestem widocznie. Ej, a czy książę nie mógłby mieć aparatu na zębach? Tak dla niepoznaki?]
[Może jeszcze chowa białego rumaka pod łóżkiem?]
 
- Bawicie się w chowanego? - popatrzyłam na niego, na swoje nowe rurki.
[„Czy to możliwe, żeby wyglądał w nich lepiej, niż ja?!”;]
[Oj tam, ona popatrzyła na rurki, które dopiero co zwinęła z jednego skupu złomu, aby sprzedać je w następnym :)] 

 Jakbym wiedziała czym to się skończy.
[Pewnie wyląduje w takiej ciasnej, drewnianej…A TY CO ROBISZ Z TYMI WIDŁAMI?!]
[Co? Jakimi widłami? To jest trójząb!!] 
[A ja mam kosę! Gdzieś tam...]

Gdy chcę się przybić jeden mnie popchnie w błoto i mama się na mnie wścieknie.
[Gdy chcę Cię zrozumieć coś popchnie mnie w nicość i mama się krzyczy, że mam wyjąć tę mysz z jej obiadu.]
[Kąpiele błotne podobno wygładzają skórę i zapobiegają celluitowi :)]
[Ale przecież sobie rurki pobrudzi! Jak możecie być takie nieczułe?]
 
- No jasne! - odpowiedziała moja kumpela nie zdając sobie sprawy z tego co myślę, a podobno ona wie o ludziach wszystko! - Ale ja nie kryję.
[Tak, wiele nastoletnich dziewczynek wie o ludziach wszystko. Ale ta jest gorsza, bo nie czyta w myślach.]
[Och, nieszczęsna.]
[Przygotuję sobie paczkę chusteczek i pochlipię trochę potem.]
[Dobrze.]


Chyba byłam wkurzona tak mocno, że aż zrobiłam dziwną minę,
[V Symfonia Beethovena…w końcu rzadko kto wygląda na wkurzonego będąc wkurzonym!]
[Kiedy ja się wkurzam wyglądam przyjemniej niż normalnie :D]

 ale w końcu będę się bawić z obiektem moich westchnień.
[Ojej. A w co?!]
[W chowanego, nie czytasz uważnie! Ciekawe tylko kogo w co będą chować...] 
 
Czy coś może być wspanialszego?
[Może: kisiel, maciejka, Bach, msze żałobne, walenie łopatą po głowie…umiejętność prawidłowego wypowiadania się…;]
[Ja.]
[Zniesienie limitu z Megavideo?]

Tak, żeby powiedział do mnie dwa proste słowa typu: Kocham Cię 
[Co z tego, że widzę go pierwszy raz w życiu!] 
[Wiesz, to jest miłość od pierwszego spojrzenia na rurki <3]
[Bo rurki powiedzą ci wszystko o człowieku!]

- nic więcej nie pragnę usłyszeć z jego ust.  
[Może to zbyt wiele, ale ja bym chciała, żeby się jeszcze przedstawił.]
[Nie wierzę! Jak możesz być taka wymagająca?]

 - Jeden, dwa, trzy, cztery... - usłyszałam od osoby z aparatem na zębach.
[Której nie dali imienia, bo ma aparat i to wystarczy.]
[Och, w każdej powieści musi być nutka tajemnicy.]
 
 - Kaśka, na co ty czekasz? [Dlaczego ona ma na imię tak jak ja?! T.T] Chowaj się! [A bardzo chętnie.] - dobiegło do mnie [galopem].
Po raz pierwszy wiedziałam, że muszę być bardzo, bardzo... sztuczna. 
[Czy plastik może być bardziej sztuczny, niż jest? Nie, żebym coś sugerowała...]  

Wiem, że taka być nie powinnam, ale jak miałam mu zaimponować? 
[„Muszę udawać, że jednak mam nos!”;]
[Zaimponować mogłaś następująco: z iście kozacką fantazją wywinąć trzy gwiazdy, zrobić potrójny piruet z wyskoku, zatańczyć oberka, a na koniec z gromkim „Heeejj!” wykonać potężny zamach ciupagą.] 

 Albo to albo rezygnacja z bycia dziewczyną kogoś takiego.
[Nie weźmie dziewczyny bez nosa?] 
[Nie, bo kojarzy mu się Tomkiem Riddle, a on mu wymazuje wpisy w pamiętniku.] 

Chwile mijały nie ubłaganie 
[były tak nieubłagane, że napisały się rozdzielnie]
[To takie smutne. Będę płakać!] 

zanim się obejrzałam była już godzina 13.00.  Musiałam niechętnie podreptać do domu.
[Musiała to zrobić niechętnie. Biedna.] 
[Jak nie chciała dreptać to mogła pobiec.]
 
- Już idziesz? - zapytał mnie obiekt moich badań.
["Mimo otwartego serca i podłączonych do niego elektrod."] 
[Sekcja zakończona niepowodzeniem, pacjent nie umarł!]
[A wystarczyło siekierką w łeb…] 

- Tak szybko? 
[„ZSZYJ MNIE NAJPIERW!!!”;]
[„Nie umiem, na mąkę skleję.”]

 - Szybko? Ty weź się puknij w łeb. Muszę wyjść z psem.
[„Rzal. Każdy chyba wie, co i kiedy muszę ://”;]
 
Czy to padło z moich ust? Jestem kompletną idiotką!
[Nie, no co ty.]
 
[Aj, gdzie tam, ja to powiedziałam.]
[To może być pierwszy objaw rozdwojenia osobowości bądź schizofrenii.]

 - Ty też masz psa? Jaka rasa? 
[„Co cię to obchodzi, zoofilu?!”;] 
[„Bo wiesz... Chciałbym spróbować z każdą rasą...”]

 - Owczarek Niemiecki. 
[Och. Czyżby sentyment do Niemców?] 
[Ona lubi Wursty.] 
[To my po to kraj przed Niemcami bronili, żeby teraz sobie jakaś ałtoreczka psa niemieckiego sprowadzała? Wrr…]

A czemu pytasz?
Czułam, że się uśmiecham i widziałam, że bawię się włosami. Bomba!
[To mushee być miłoszcz.] 
[Którymi włosami?]
[Ale gdzie ta bomba? Szybko wybuchnie? Niech będzie dużo ofiar, proooszę!]

 - A nic. To do zobaczenia! - powiedział tak od niechcenia.
[E. Tho jednak nije miłoszcz. 
[No co ty, on jest tsundere! >.<]

Zaczęłam iść do tego głupiego domu.
[JAK CI NIE PASUJE POSIADANIE DOMU TO ODDAJ SWÓJ POKÓJ BEZDOMNEMU I ZAMIESZKAJ POD MOSTEM, ROZPIESZCZONY BACHORZE, AGHGHFHGAFFAFHSFA…Już mi lepiej.] 
[...] 
Gdy już byłam zdjęłam buty. 
[Nie obchodzi mnie to :)] 
[Musiała się pochwalić, że stać ją na buty.]
[Bo chodzenie w butach jest cool.]
  
Pies powitał mnie bardzo radośnie jakby mnie nie widział przez najbliższy miesiąc.
[Bo to jest superpies i podróżuje w czasie!] 
[Ona po prostu miała ze sobą Wursty.]
[Może miał nadzieję, że jak teraz ją wymęczy, potem będzie miał spokój?]  

Weszłam po schodach na górę wyjęłam z szuflady pamiętnik, nieużywany już od dawna. Zaczęłam pisać w ten sposób: [Pisać można w końcu na różne sposoby.]
   Dzisiaj to chyba najlepszy dzień w moim życiu. [Dzisiaj to chyba mój też. Był.] Poznałam osobę imieniem Kuba.
 [Skąd ona wie, jak ten biedny człowiek ma na imię?! Tabliczka z danymi wisiała mu u szyi, czy jak? Poza tym, dlaczego on ma na imię jak...?!] Nieważne.] Spodobał mi się i wiem, ze nie spocznę na tym, że będę się gapić na niego [Biedny chłopiec. Ale w sumie robię tak samo.] i nie przejdę do czynów. 
 Zaczynam działać. 
[To przechodzisz do czynów, czy nie?] 
[Ona po prostu przed przejściem do czynów zacznie działać. Bardzo logiczne, czyż nie?]

Chcę, żeby mnie przytulał, pomagał, doradzał, całował i wszystko co tylko możliwe. 
[Ale perwersja.] 
[Uuuu... :D]
[Tylko proszę nie przesadzić z opisywaniem tego. Lubię resztki mojego zdrowia psychicznego.] 

Gdybym tylko mogła być jego dziewczyną. dała bym za to wszystko. 
[Na przykład…nauczyłabyś się pisać po polskiemu?] 
[Nawet psa i rurki by za to oddała!] 

Mam jedno życzenie i błagam, żeby się ono spełniło!...
[Miłość od pierwszego wejrzenia! Jak w Afganistanie!] 
[W Afganistanie to od pierwszego postrzału...]
[Lub od pierwszego wybuchu miny?]

Nie wiedziałam w sumie co napisać, 
[Bo jesteś nudna.] 
[Trzeba było nie pisać.]
a musiałam skończyć, bo do mojego pokoju po raz drugi weszła Zuzka. [Oryginalne zdrobnienie. O „Zuźce” słyszałam, o „Zuzce” jeszcze nie.]
 - Cześć młoda. powiedz rodzicom, że mnie dzisiaj w nocy nie będzie. [Zuzka była tak wyluzowana, że nawet mówiąc nie dbała o interpunkcję, o pisowni wielkich liter nie wpominając] Zgoda?
 
- A co ja będę z tego mieć? 
[Pf. Możesz sobie być zła, chciwa i podstępna i tak cię nie polubię.]
[Pierdolona materialistka.]
[Materializm to grzech. Błądzisz dziecko, błądzisz…]
 
- 5 zyli, pasi? 
[*.* żeeelkiii!!!] 
[Mały słowniczek ortograficzny z podstawami polskiej pisowni! <3]
 
- 5 zł i kilka odpowiedzi na moje pytania.
 - Zgoda. Tylko tak [Tylko nie!] jestem u koleżanki, Olki . Urządzamy imprezę, zrozumiano? 
[Rodzice się ucieszą.]
[Będzie melanż ^^]
[Umc, umc, umc!]

 - Owszem, a tak na prawdę idziesz do chłopaka. 
[Oo! Będzie seks!] 
[Ułouło! Rób zdjęcia!]

 - Nie twój interes. [„Jak to nie? A to 5 zł(otych)?”]
Położyła na moim biurku pięć złoty[ch?] i trzasnęła drzwiami jak to zazwyczaj robi. [Każdy ma prawo przeżywać swój okres buntu tak długo, jak chce!] Położyłam się na łóżku. Zamyśliłam się o chłopaku, którego poznałam.
 
[„Zamyśliłam się o..” - coś mi tu zgrzyta.]
[Mi zgrzyta, że istota o inteligencji rośliny była zdolna myśleć.]

Próbowałam o nim nie myśleć i z tego powodu wzięłam z półki dawno przeczytany Zmierzch. 
[Rozumiem, że ta książka jest częścią jej życia do tego stopnia, iż cudzysłów stał się zbędny, jednak osobiście nie przepadam za Żeromskim.] 
[Ja również. Styl Żeromskiego ani trochę nie przypadł mi do gustu.] 
To nic nie pomogło. 
[Dziwne. Przecież to taka ciężka lektura!] 
[O ile to faktycznie Żeromski, to mi nawet by zaszkodziło. Jeśli to nie ten „Zmierzch” - tym bardziej.]
[Skomentuję to jedynie cierpiętniczym westchnięciem.]

Nie mogłam wyjść z domu, bo za chwilę będzie obiad więc zaczęłam się zamyślać[„Zamyślałam się znów i znów…Takie ‘łubudu, łubudu’!”;] co mam powiedzieć przy następnym spotkaniu mojemu księciu. 
[„Aaaahahahahhahahaaa, widziałam twoje majtki, aaahahahhaa” – polecam, sama praktykuję!] 
[Ja zawsze mówię: „Hej, co słychać?”. Może mało oryginalne, ale przynajmniej odpowiada. Aczkolwiek nie jest księciem.] 

Nic nie przychodziło mi do głowy. Dlatego też sięgnęłam po ćwiczeniówkę z matmy. Niestety nic nie było zadane, 
[To przykre.]
[O mój Boże! Jak tak można skrzywdzić biedne dziecko? Potem musi odreagowywać na czytelnikach…]

a jedyne zadanie, które było - odrobiłam. [„Nic nie było, ale to co było, to tak jakby, no, już tego nie było!”;] Wyszłam na dwór. Zaczęłam bawić się z moim ukochanym psem Dorą i swoim oczom nie wierzyłam! Stanęłam jak wryta! Przede mną, ulicą spacerowali sobie: moja siostra,
[„Będę spacerować wokół domu, ale powiedz rodzicom, że wcale tego nie robię”] 
[Oj, to ja chciałam to napisać!]
 jej (chyba) chłopak i dziecko w  wózku! [Ulicą to tak niebezpiecznie trochę…;] Czy moja siostra... czy ona ma dziecko? 
[I nikt nie zauważył! Dobra jest!] 
[Dobrze się maskowała. „Mamo, ja nie jestem w ciąży, to tylko takie boczki o zimie~!”]
[Albo kupiła od ruskich na bazarze.]

***
A więc tak rozdział pierwszy był nudny, wiadomo jak to początki. 
[Ja tam się ubawiłam.] 
[Ja też, głównie twoimi komentarzami.] 
Dlatego chciałabym, żebyście nie oceniali mnie po nim, bo ja się dopiero rozkręcam.
[NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!] 
[Przeciez byłam grzeczna T.T]
[Trzeba przygotować zapas melasy.] 
A szczerze powiedziawszy ten też nie jest taki WoW, ale chyba już w czwartym zacznie się dziać tyle, że na prawdę [?!] szok. [Ja JUŻ przeżyłam szok. NAPRAWDĘ.]
[W kolejnych rozdziałach chłopiec w okularach okaże się prawdziwym księciem, zaś pan z rurkami jedynie marnym uzurpatorem, domniemane dziecko siostry przemówi głosem Saurona, pies zdradzi swoją prawdziwą postać („OMG! Mój pies to jednak kot!”) a rodzice pojadą na edukacyjną wycieczkę do Korei Północnej. Ale to dopiero początek!] 
[Może atak zmutowanych kaloryferów? To by było ciekawe.]
Zaskoczyliście mnie tym, że podczas dwóch dni weszło tutaj aż 36 osób. [Ju ar rokstar!] Dziękuje :* [Oł, hał $Łit.] W każdym bądź razie [„jęz., ndst.” – powiedziałaby moja polonistka imieniem Stefan] macie pomysły co zrobi Kasia w następnym rozdziale? 
[POGO!] 
[Jeśli chodzi o mnie to możliwe, że poddam się w połowie i ucieknę z głośnym krzykiem.]  
Coś wam się nie podoba [Wymieniać wszystko?] , coś zmienić? [To było pytanie retoryczne?] Informować was o notkach? [Nie.] Napisz.

[…] Faana
[…] Ivorena
[…] Sphinix


Endżoj it.

 
;