Jak widać ostatnio blog zdecydowanie odżył, co spowodowane jest... Ehem. A kto by to wiedział....
Fanaa wyjeżdza na czas bliżej nieokreślony, a mnie (Ivo) nie będzie przez tydzień licząc od soboty. Sphinix, przykro mi, ale chwilowo prawdopodobnie zostaniesz z tym chłamem sama.
Dzisiaj serwujemy Wam opowiadanko zapewne mające być romansem, które dla nas okazało się prawdziwym dramatem, z nutką horroru (głównie ortograficznego).
Adres bloga i budzący grozę tytuł notki:
http://krysztalowe-lzy.blog.onet.pl/op-18-Cos-jest-nie-tak,2,ID348232836,DA2008-10-31,n
Fanaa wyjeżdza na czas bliżej nieokreślony, a mnie (Ivo) nie będzie przez tydzień licząc od soboty. Sphinix, przykro mi, ale chwilowo prawdopodobnie zostaniesz z tym chłamem sama.
Dzisiaj serwujemy Wam opowiadanko zapewne mające być romansem, które dla nas okazało się prawdziwym dramatem, z nutką horroru (głównie ortograficznego).
Adres bloga i budzący grozę tytuł notki:
http://krysztalowe-lzy.blog.onet.pl/op-18-Cos-jest-nie-tak,2,ID348232836,DA2008-10-31,n
Życzymy miłej zabawy! :)
Zielonooka kunoichi powoli podniosła powieki,
lecz po chwili nakryła z irytacją, [Po kiego grzyba ten przecinek?] [Pewnie miał nadzieję, że go nie zauważysz.] twarz poduszką,
Miesiąc temu [Bo każdy wie, że zdania nie trzeba kończyć, by zacząć nowe.] jeszcze był Sasuke, [A co? Jego marna egzystencja już dobiegła końca i go nie ma?] uważała go za przyjaciela. Niee, kochała go nad życie [Co za różnica?],
myślała że on też, więc dlaczego....?
Podniosła się powoli i z całym impetem uderzyła poduszkom w drzwi
lecz po chwili nakryła z irytacją, [Po kiego grzyba ten przecinek?] [Pewnie miał nadzieję, że go nie zauważysz.] twarz poduszką,
Miesiąc temu [Bo każdy wie, że zdania nie trzeba kończyć, by zacząć nowe.] jeszcze był Sasuke, [A co? Jego marna egzystencja już dobiegła końca i go nie ma?] uważała go za przyjaciela. Niee, kochała go nad życie [Co za różnica?],
myślała że on też, więc dlaczego....?
Podniosła się powoli i z całym impetem uderzyła poduszkom w drzwi
[Biedne poduszki, jakieś dziecko bezczelnie uderza w ich drzwi.][Ach, coraz trudniej o dobrze wychowaną osobę...], pierze rozsypały [„rozsypało”] się
po całym pokoju przykrywając ją oraz meble, śnieżno[!]białym puchem.
po całym pokoju przykrywając ją oraz meble, śnieżno[!]białym puchem.
[A sens popełnił samobójstwo, jak mniemam?]
[Tak wygląda piekło w „Kuroshitsuji”!]
Małe piórka przyczepiły się do jej tważy mokrej od łez, nie.
Małe piórka przyczepiły się do jej tważy mokrej od łez, nie.
[To przyczepiły się, czy nie?]
[Wybacz, że gdzie się przyczepiły?]
Przecież miała nie płakać.
Ścisnęła z całej siły ramkę zdjęcia przedstawiającego ją, Sasuke, Naruto,
Ścisnęła z całej siły ramkę zdjęcia przedstawiającego ją, Sasuke, Naruto,
[Ooo… trójkącik?]
[Nie rób mi tego…] [Ja już wiem co się stało. 'Saske' rzucił ją dla Naruciaka!] otarła ostatnie łzy przyżekając [kupić sobie słownik.]
sobie że już nigdy.
sobie że już nigdy.
Nigdy nie da mu się tak zranić po czym na podłodze posypało się szkło.
[Nigdy nie dajmy Nix wybierać notki do analizy po czym po suficie posypało się psie żarcie…fajnie brzmi.]
Jeden jego kawałek nadal spoczywał w dłoni tnąc jej palce [Pewnie był nawiedzony.], na śnieżnobiałom pierzynę skapywała
powoli [Bo gdyby skapywała szybko, jak to ciecze mają w zwyczaju, byłoby to zbyt prozaiczne.] jej czerwona krew. [Czerwona? CZERWONA? Jakim cudem krew może być czerwona?] [Moja jest błękitna :D Przynajmniej według jakiegoś psychotestu z podejrzanej gazetki.] Ona odwróciła tważ z obrzydzeniem.
Jeden jego kawałek nadal spoczywał w dłoni tnąc jej palce [Pewnie był nawiedzony.], na śnieżnobiałom pierzynę skapywała
powoli [Bo gdyby skapywała szybko, jak to ciecze mają w zwyczaju, byłoby to zbyt prozaiczne.] jej czerwona krew. [Czerwona? CZERWONA? Jakim cudem krew może być czerwona?] [Moja jest błękitna :D Przynajmniej według jakiegoś psychotestu z podejrzanej gazetki.] Ona odwróciła tważ z obrzydzeniem.
[Dobra, ale co to jest ta „tważ”? „Twarz” jeszcze kojarzę, może to jacyś kuzyni?] [Wiesz, gdybym miała „tważ” to obracałabym ją tylko i wyłącznie z obrzydzeniem.]
-Idę nazbierać zioła [Wiedziałam, że coś z nią nie tak.]-powiedziała uśmiechając się sama do siebie, postanowiła że nikomu innemu go już
nie podaruje, po co? [Jaka egoistka... Chować zioło tylko dla siebie?...] Skoro świat nie daje jej szczęścia to pogżebie głemboko [Are you fucking kidding me?] w sobie ostatnie jego cząstki. [Wybacz, ale patos psują Ci błędy ortograficzne.]
-Idę nazbierać zioła [Wiedziałam, że coś z nią nie tak.]-powiedziała uśmiechając się sama do siebie, postanowiła że nikomu innemu go już
nie podaruje, po co? [Jaka egoistka... Chować zioło tylko dla siebie?...] Skoro świat nie daje jej szczęścia to pogżebie głemboko [Are you fucking kidding me?] w sobie ostatnie jego cząstki. [Wybacz, ale patos psują Ci błędy ortograficzne.]
Nie chciała by tak wyszło... choć? może to i lepiej. Czas goi rany jednak tą jedną zabliźnić by mogła
jedynie śmierć. I nie jego. Odsunęła od siebie szybko obrzydliwe wizje jak wbija sobie kunai w serce. [O co jej w ogóle chodzi?][Stwierdziła, że lepiej będzie jak się dziabnie, ale po chwili uznała, że to jednak obrzydliwe.]
Nie, nie jest tego wart, muwił jakiś głos wewnątrz niej. Miał racje.
jedynie śmierć. I nie jego. Odsunęła od siebie szybko obrzydliwe wizje jak wbija sobie kunai w serce. [O co jej w ogóle chodzi?][Stwierdziła, że lepiej będzie jak się dziabnie, ale po chwili uznała, że to jednak obrzydliwe.]
Nie, nie jest tego wart, muwił jakiś głos wewnątrz niej. Miał racje.
[A teraz słyszymy głosy. Fajnie.] [>>zioło<<]
Powoli i spokojnie skierowała się do puszczy, [Uważąj, tam są żubry >.<] geninom nie wolno było do niej się zbliżać co wywołało
lekki uśmiech na jej tważy. Jestem chuninem -wyszeptała w myślach, jednak jej tważ, zdawać by się mogło
że zbielała jeszcze bardziej. [Dalej nie wiem, o co jej chodzi. Zupełnie jak na fizyce.][Ja tak mam na chemii.]
Po 10 minutowej wędrówce jej odsłonięte dłonie skostniały z zimna, sama jednak nie odczuwała tego
przenikliwego chłodu. To ją troche zaciekawiło, czy podczas chodzenia na solarium opalamy sobie również
mięśnie.. albo krew, fuuj.
Powoli i spokojnie skierowała się do puszczy, [Uważąj, tam są żubry >.<] geninom nie wolno było do niej się zbliżać co wywołało
lekki uśmiech na jej tważy. Jestem chuninem -wyszeptała w myślach, jednak jej tważ, zdawać by się mogło
że zbielała jeszcze bardziej. [Dalej nie wiem, o co jej chodzi. Zupełnie jak na fizyce.][Ja tak mam na chemii.]
Po 10 minutowej wędrówce jej odsłonięte dłonie skostniały z zimna, sama jednak nie odczuwała tego
przenikliwego chłodu. To ją troche zaciekawiło, czy podczas chodzenia na solarium opalamy sobie również
mięśnie.. albo krew, fuuj.
[Co mają skostniałe ręce do solarium? A dobra, nie chcę wiedzieć.]
[Coś mi się zdaje, że czepiasz się nie tej części zdania.]
[<wizja opalonych mięśni i krwi> O ja pier...]
Odrzucając dalsze rozmyślanie który budziło w niej jedynie odrazę [To nawet widać.],
schyliła się po dziką mięte a do jej nozdrzy dotarł przyjemny, korzenny zapach. [Mięta nie ma korzennego zapachu.][Może ona korzenie wąchała. Albo to nie była mięta.]
Gdy tylko przyszła, zastała na sekretarce 3 wiadomości by zadzwoniła, ona jednak zbyła je prychnięciem,
schyliła się po dziką mięte a do jej nozdrzy dotarł przyjemny, korzenny zapach. [Mięta nie ma korzennego zapachu.][Może ona korzenie wąchała. Albo to nie była mięta.]
Gdy tylko przyszła, zastała na sekretarce 3 wiadomości by zadzwoniła, ona jednak zbyła je prychnięciem,
[Już przylazła? A miałam nadzieję, że coś ją w tym lesie zeżre.]
[„Zbyła je prychnięciem, więc odeszły, lekko urażone.”]
jak on mugł?[Jak TY możesz walić takie błędy?] -pytała-jak mugł najpierw przespać się z moją kuzynką, i teraz penie myśli że to sie skończy
słodkim causem na przeprosiny? phi!
jak on mugł?[Jak TY możesz walić takie błędy?] -pytała-jak mugł najpierw przespać się z moją kuzynką, i teraz penie myśli że to sie skończy
słodkim causem na przeprosiny? phi!
[Czy temu dziecku kot usiadł na klawiaturze, czy to na serio było rozmyślnie przez nie opublikowane?!]
Przez cały wyjazd muwił że kocha. Że chce wrócić, a ona? Ona uwieżyła w to. Jak ostatnia idiotka.
Przez cały wyjazd muwił że kocha. Że chce wrócić, a ona? Ona uwieżyła w to. Jak ostatnia idiotka.
[„Mugł”… Moje oczy! Moje biedne oczy!]
Hinata[-] sama[Fanaa, ona chyba nie miała zamiaru stosować takiej wyrażającej szacunek końcówki, tylko uświadomić wszystkim, że Hinata zrobiła to bez jakiejkolwiek asysty. Nawiasem mówiąc, godne podziwu, tak samej kazać...] wczoraj kazała jej nie odpowiadać ani na jego wiadomości, na nic.
Ona też pieni sie ze złości [To objaw wścieklizny.][Albo napchała sobie do gęby oranżadki w proszku :)] , w jej oczach on potraktował jej przyjaciółke jak dziwkę,
kazała go ignorować, udawać że nie istnieje i mimo iż zaledwie 2 tygodnie temu uznałany te poglądy i rady
za nieludzkie i wredne [Skoro już ignorancja jest nieludzka, znęcając się nad nami AŁtoreczka musi być demonem.], ale w końcu była miła dla czarnookiego, i jak na tym wyszła?
-Sakura, proosze!-Usłyszała wychodząc z domu [O! Siedział pod jej domem! Jak pies!][Jak Bieber z poprzedniej analizy.], nieoglądając się za siebie szła dalej nie zwracając
na czarnookiego najmniejszej uwagi
-Sakura, daj mi proszę wytłumaczyć, ja popełniłem błąd, daj mi szanse- Dalej żadnej reakcji
-Sakura, ja cię kocham! [Jak każdy.]- Nic, 0
Hinata[-] sama[Fanaa, ona chyba nie miała zamiaru stosować takiej wyrażającej szacunek końcówki, tylko uświadomić wszystkim, że Hinata zrobiła to bez jakiejkolwiek asysty. Nawiasem mówiąc, godne podziwu, tak samej kazać...] wczoraj kazała jej nie odpowiadać ani na jego wiadomości, na nic.
Ona też pieni sie ze złości [To objaw wścieklizny.][Albo napchała sobie do gęby oranżadki w proszku :)] , w jej oczach on potraktował jej przyjaciółke jak dziwkę,
kazała go ignorować, udawać że nie istnieje i mimo iż zaledwie 2 tygodnie temu uznałany te poglądy i rady
za nieludzkie i wredne [Skoro już ignorancja jest nieludzka, znęcając się nad nami AŁtoreczka musi być demonem.], ale w końcu była miła dla czarnookiego, i jak na tym wyszła?
-Sakura, proosze!-Usłyszała wychodząc z domu [O! Siedział pod jej domem! Jak pies!][Jak Bieber z poprzedniej analizy.], nieoglądając się za siebie szła dalej nie zwracając
na czarnookiego najmniejszej uwagi
-Sakura, daj mi proszę wytłumaczyć, ja popełniłem błąd, daj mi szanse- Dalej żadnej reakcji
-Sakura, ja cię kocham! [Jak każdy.]- Nic, 0
[Jak ja się cieszę, że nie znam fandomu.]
[Ja już nie potrafię się cieszyć…]
To tylko puste słowa, to tylko puste słowa- powtarzała w myślach [Już myslałam, że śpiewa piosenkę Gosi Andrzejewicz, czy kto tam taką miał.] - To nic nie znaczy, zupełnie nic.
-Sakura, ja nic nie czuje do niej [„Ot tak się z nią przespałem, żebyś miała o czym na „blogasku” pisać.”]- Dziewczyna jakby mimowolnie odwróciła się po czym jej tważ
To tylko puste słowa, to tylko puste słowa- powtarzała w myślach [Już myslałam, że śpiewa piosenkę Gosi Andrzejewicz, czy kto tam taką miał.] - To nic nie znaczy, zupełnie nic.
-Sakura, ja nic nie czuje do niej [„Ot tak się z nią przespałem, żebyś miała o czym na „blogasku” pisać.”]- Dziewczyna jakby mimowolnie odwróciła się po czym jej tważ
[Dajże tej „tważy”, czymkolwiek ona jest w końcu spokój!]
[Cichaj, jeśli Ci życie miłe! To DEMON!]
oszpecił [Jeszcze bardziej?] graniczący z wściekłością i żalem wyraz po czym wydała z siebie rozpaczliwe
słowa -Więc czemu?- spytała lecz po chwili wyrwała się z jego uścisku [Kiedy on ją uścisnął? To jest prawdziwy ninja!] i puściła się pędem
znikając wśród tłumu ludzi na targu. [Targ – najlepsza kryjówka ever.] W jej nozdrza udeżały miłe zapachy a do uszu dobiegał miły [Nie ma to jak urozmaicony słownik.] gwar głosów jednak ona starannie je ignorowała [Ja umiem ignorować tylko niestarannie.] jednocześnie biegnąc i walcząc z[e] łzami.
Jednak po chwili ta sama osoba przykuła jej uwagę, odwróciła się szybko by spojrzeć na obojętny,
szary i zimny wzrok [Też chcę nauczyć się kolorować wzrok!] czarnookiego a lodowaty dreszcz przeszył ją od stóp do głów [Czarnooki miał rozdwojenie jaźni.]- Coś było nie tak,
czuła to [Też to czuję.]. Po krótkim westchnieniu jednak puściła się dalej pędem zwalniając dopiero przed
złoconą bramom w której stała uśmiechnięta i z lekka zarumieniona Hinata
w różowej sukience i japonkach [I co z tego?] machająca do niej przyjaźnie.
-Czeeeść-powiedziały do siebie po czym Sakura musnęła ją przyjacielsko w policzek [Czyżby yuri?]-Jak tam... no wiesz- Dokończyła koślawo [„bo nie umiała prosto”] gdy już obie siedziały na podłodze w jej pokoju
w stercie poduszek
-Nie jestem pewna...-zamyśliła się na głos [Eee… to tak się da?] [A pewnie! Co dzień praktykuję!] po czym zwierzyła się przyjaciółce z złowróżbnych
przeczuć jednak ku jej zdziwieniu, Hyuga nie potraktowała tego zbyt poważnie- To na pewno nic takiego-
Odparła jednak to jej wcale nie uspokoiło. [Kogo, Hinaty?]
-No już, rozchmurz się, mam ekstra pomysł, chodźmy z chłopakami na plaże! [Bo jedna plaża to za mało.] Będzie fajnie
-Ale on też tam będzie -zawołała rozpaczliwie [„- I mnie zje!”]
-Sakura, rozstaliście się, to nie dojrzałe [Przepraszam, jakie?] kryć się wciąż przed nim! [Cała reszta tego tekstu jest dojrzała.]
-Ja się nie kryję, ja po prostu nie mam ochoty z nim gadać -Odparła
-To nie ważne, wcale nie musisz, nikt prucz nas obu nic nie wie o tym co on zrobił [Ale jak to, że on też nie wie?!][Może i nie wie, słuchaj, jak tak to czytam, to wydaje się całkiem możliwe.] , możesz po
prostu się do niego nie odzywać i tyle, zagramy w siatkówkę, będziesz trzymać się mnie
-Nie dzięki Hinata, nie mam na to ochoty- Wymamrotała
oszpecił [Jeszcze bardziej?] graniczący z wściekłością i żalem wyraz po czym wydała z siebie rozpaczliwe
słowa -Więc czemu?- spytała lecz po chwili wyrwała się z jego uścisku [Kiedy on ją uścisnął? To jest prawdziwy ninja!] i puściła się pędem
znikając wśród tłumu ludzi na targu. [Targ – najlepsza kryjówka ever.] W jej nozdrza udeżały miłe zapachy a do uszu dobiegał miły [Nie ma to jak urozmaicony słownik.] gwar głosów jednak ona starannie je ignorowała [Ja umiem ignorować tylko niestarannie.] jednocześnie biegnąc i walcząc z[e] łzami.
Jednak po chwili ta sama osoba przykuła jej uwagę, odwróciła się szybko by spojrzeć na obojętny,
szary i zimny wzrok [Też chcę nauczyć się kolorować wzrok!] czarnookiego a lodowaty dreszcz przeszył ją od stóp do głów [Czarnooki miał rozdwojenie jaźni.]- Coś było nie tak,
czuła to [Też to czuję.]. Po krótkim westchnieniu jednak puściła się dalej pędem zwalniając dopiero przed
złoconą bramom w której stała uśmiechnięta i z lekka zarumieniona Hinata
w różowej sukience i japonkach [I co z tego?] machająca do niej przyjaźnie.
-Czeeeść-powiedziały do siebie po czym Sakura musnęła ją przyjacielsko w policzek [Czyżby yuri?]-Jak tam... no wiesz- Dokończyła koślawo [„bo nie umiała prosto”] gdy już obie siedziały na podłodze w jej pokoju
w stercie poduszek
-Nie jestem pewna...-zamyśliła się na głos [Eee… to tak się da?] [A pewnie! Co dzień praktykuję!] po czym zwierzyła się przyjaciółce z złowróżbnych
przeczuć jednak ku jej zdziwieniu, Hyuga nie potraktowała tego zbyt poważnie- To na pewno nic takiego-
Odparła jednak to jej wcale nie uspokoiło. [Kogo, Hinaty?]
-No już, rozchmurz się, mam ekstra pomysł, chodźmy z chłopakami na plaże! [Bo jedna plaża to za mało.] Będzie fajnie
-Ale on też tam będzie -zawołała rozpaczliwie [„- I mnie zje!”]
-Sakura, rozstaliście się, to nie dojrzałe [Przepraszam, jakie?] kryć się wciąż przed nim! [Cała reszta tego tekstu jest dojrzała.]
-Ja się nie kryję, ja po prostu nie mam ochoty z nim gadać -Odparła
-To nie ważne, wcale nie musisz, nikt prucz nas obu nic nie wie o tym co on zrobił [Ale jak to, że on też nie wie?!][Może i nie wie, słuchaj, jak tak to czytam, to wydaje się całkiem możliwe.] , możesz po
prostu się do niego nie odzywać i tyle, zagramy w siatkówkę, będziesz trzymać się mnie
-Nie dzięki Hinata, nie mam na to ochoty- Wymamrotała
[Amen.]
***
Krutko [Raczej zbyt dłógo.], wiem ale od czegoś trzeba w końcu zacząć, niee? [Lepiej jednak nie.]
od razu gomen za błędy ale bardzo się śpieszyłam [by ukazać to arcydzieło światu? Nie musiałaś.], aktualnie nie mam pojęcia kiedy
notka bo teraz tworzę inne pasjonujące "dzieło" [Jest cudzysłów, jest aprobata Fany.] papa!
***
Krutko [Raczej zbyt dłógo.], wiem ale od czegoś trzeba w końcu zacząć, niee? [Lepiej jednak nie.]
od razu gomen za błędy ale bardzo się śpieszyłam [by ukazać to arcydzieło światu? Nie musiałaś.], aktualnie nie mam pojęcia kiedy
notka bo teraz tworzę inne pasjonujące "dzieło" [Jest cudzysłów, jest aprobata Fany.] papa!
[Papa opowiadanku, witaj depresjo.]
[Widziały gały co brały, sadystko ty.]
[Czuję się głupsza niż pół godziny temu.]
[…] Sphinix
[…] Fanaa
[…] Ivorena

- Follow Us on Twitter!
- "Join Us on Facebook!
- RSS
Contact